niedziela, 24 kwietnia 2016

Metamorfoza mojego pokoju dziennego (M2)

Nawet małe mieszkanie może być urządzone praktycznie, komfortowo i przytulnie. Będę się starała to pokazać na przykładzie własnego M2. Na pierwszy rzut idzie przedpokój.

Jest dość wąski, niewymiarowy i trudny do umeblowania. Stanowią go dwa małe pomieszczenia. Z jednego wchodzi się bezpośrednio do sypialni (nie ma w nim żadnych mebli), a drugie jest w sąsiedztwie łazienki i prowadzi do części dziennej i kuchni. 

Tak wygląda teraz. Uroku dodaje też rura, biegnąca wzdłuż ściany łazienki:).









A tak było przed remontem (widok od strony sypialni).



Przedpokój został przemalowany na biało. Stojąca szafka to nic innego jak trzy połączone ze sobą (położone jedna na drugiej) szafki na buty Trones (Ikea). Aby je urozmaicić, trochę ożywić i bardziej dopasować do kolorystyki przedpokoju, dokleiłam białe kwadraty wycięte z folii samoprzylepnej.



Czarna, wąska półka nad szafkami na buty oraz wiszące półki na krzesłem to również produkty pochodzący ze sklepu Ikea. Ta pierwsza została przycięta do odpowiednich rozmiarów.



Kot został namalowany dopiero niedawno temu wg pomysłu znalezionego w sieci (w mieszkaniu oprócz dwóch dorosłych osób mieszkają dwie kotki). 





Wąska biała półka biegnąca od drzwi wejściowych w kierunku sypialni została zrobiona na zamówienie. To schowek dla rzadko używanych rzeczy: czasopism, kartonów i przyborów do malowania. Jest też na niej modem.






Na podłodze gres szkliwiony w kolorze grafitu, który jednak nie zdał egzaminu w tej części mieszkania (nie polecam). Problemem była sól i piasek przynoszone na butach do mieszkania w okresie zimowym, które bardzo szybko wędrowały do reszty mieszkania (sprzyja temu też mały metraż) i przyczyniały się do ścierania wierzchniej warstwy płytek. 



W związku z tym, na części podłogi bezpośrednio przy wejściu, położyłam  mały chodnik (kupiony na wymiar i obszyty w lokalnym sklepie z wykładzinami). W drugiej części prowadzącej do pokoju dziennego jest mała wycieraczka kupiona w Ikei, dopasowana kolorem do większego chodnika i jednocześnie do koloru gresu. Część płytek jest widoczna, ale są one na tyle zasłonięte, że problem roznoszenia piasku i soli po reszcie mieszkania został zlikwidowany do minimum.


"Tablica ogłoszeń", jak ją nazywam, kupiona została również z sklepie Ikea. Jest bardzo praktyczna i zajmuje mało miejsca. Zostawiam tu bieżącą pocztę, ulotki lokalnych restauracji, odebrane awizo i wszystkie inne rzeczy, które da się przypiąć za pomocą magnesów, a które przypominają mi, że trzeba coś załatwić. Magnesy pochodzą również z Ikei.



Krzesło, dla odmiany, zostało kupione na Allegro. To prawdziwa berżera - fotel gabinetowy - antyk pochodzący z początku dwudziestego wieku. (Uwielbiam mieszać stare z nowym, co szczególnie będzie widać na przykładzie pokoju dziennego.) Jest bardzo lekka, ale stabilna. Niektórzy goście używają jej do zmiany obuwia i między innymi z taką myślą została tu postawiona. Stanowi też dodatkowe siedzisko, gdy przychodzi więcej gości, a nie mieściła się w pokoju dziennym. Poduszka z gobelinowym motywem również została kupiona na Allegro.




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz